Elmuś jest kotkiem z maja, a więc poza obserwowaniem ostatniego śniegu przez okno i przez chwilę przez transporterek, nigdy nie miał z nim bliżej do czynienia. Ostatnio chciałam go zabrać jak napadało dużo pięknego śniegu, ale następnego dna już była ciapa... Dziś korzystając z okazji, że troszkę śniegu się ostało, wybraliśmy się na spacer. No i co...?
A no nic, Elmo jest kotem bardzo lubiącym spacery i śnieg nic nie zmienia w tej kwestii :) Spodziewałam się, że na początku będzie ostrożnie stąpał i otrzepywał łapki ze śniegu. Nic z tych rzeczy! Spacerował zadowolony, a śnieg mu nie przeszkadzał mimo, że był zainteresowany, bo to coś nowego.
Jedyne co, to pierwszy raz w życiu było mu zimno! (Elmo ogólnie jest zimnolubnym kotem, wszelkie miękkie powierzchnie są
be, a parapety, stoły, podłoga - miejsca
pro. Już nie wspominając o tym, jak biegnie, gdy uchylam albo otwieram okno. Natomiast gdy raz położyłam go przy kaloryferze, to popatrzył na mnie jak nienormalną i uciekł na parapet...) Jak wróciliśmy to się skrupulatnie umył, a potem ułożył w łóżku w poduszkach :)