piątek, 6 stycznia 2017

W zaśnieżonym ogrodzie...

Dziś przychodzimy do Was ze zdjęciami z małego spacerku. Skorzystałam z okazji, że mamy tyyyyle śniegu (w Łodzi -12 stopni, brr! Ciekawe gdzie był ten śnieg na święta ;)), bo raz byliśmy też na śnieżnym spacerze, ale było go wtedy malutko i Elmo jakby go nawet nie zauważył. Poszliśmy tylko do ogrodu, bo gapa ze mnie i nie zabrałam do TŻ-ta szelek i smyczy... Elmusiowi śnieg się bardzo podobał, na początku trochę się zdziwił jaki jest głęboki i nie umiał chodzić, otrzepywał łapki :D Potem jednak spodobało mu się, biegali sobie razem z psem chłopaka, niestety nie mam zbyt wiele zdjęć, bo po pierwsze bardzo marzły mi ręce jak musiałam operować telefonem bez rękawiczek, a po drugie nie byliśmy na długo, bo to jednak niska temperatura i nie chciałam by Elmo zmarzł, mimo futerka. 










Później wykończony padł spać w ciepłym domku ;)




Na koniec jeszcze parę innych fotek. 

Święta Elmo spędził ze mną w rodzinnym domu, standardowo ulokowany pod ulubioną lampeczką :D





Sesja za pasem, a kot nie powala mi się uczyć :D



I dwa ostatnie:




Pozdrawiamy serdecznie, ja i Elmo, który w poniedziałek skończy już 8 miesięcy :)

8 komentarzy:

  1. Śliczne te zdjęcia w śniegu ;) uważajcie w taki mróz, żeby się nie przeziębić! Pozdrawiam serdecznie!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale mu zrobiłaś frajdę z tym spacerkiem :- D
    Potem to się można grzać pod lampeczką ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie bałaś się spuszczać kociaka ze smyczy? Mimo, że mieliśmy już sytuacje gdzie Pola sama wybrała się na spacer. To ja osobiście w życiu bym nie miała odwagi spuścić ją ze smyczy mimo, że mamy duży ogród. Zbyt dużo widzę rozjechanych kotów :( A Apolonia jutro kończy 1rok i 8miesięcy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie :) Mój chłopak mieszka na wsi i ma dookoła ogrodzony ogród, jedyny punkt przez który Elmo mógłby wyjść to brama wyjazdowa, za którą jest wiejska, prywatna, nieuczęszczana dróżka, a więc nic niebezpiecznego. To jedno, a drugie to że on się nigdzie nie wybierał, nie sądzę, aby kiedykolwiek przyszło mu to do głowy. To kochany koci maminsynek i chodzi za mną, nie ucieka.

      Usuń
    2. To faktycznie nie ma czego się obawiać. Oby tylko nie krzyczał później, że chce samotne wycieczki haha :D

      Usuń
  4. Elmo, ale z Ciebie odważny kocurro, ja nie chwaląc się również nie przestraszyłem się zimy. Tyle że moi przodkowie pochodzą ze stanu Maine, a tam zimy zapewne bywały ostre, to może mam coś po nich, że nie boję się śniegu ;) Twoja rasa pochodzi z Kalifornii, a tam śniegu i zimy to nie za bardzo można doświadczyć ;) Tym bardziej jestem dumny z Ciebie! Myślę, że te ogrzewanie pod lampą nawiązuje do stanu, z którego wywodzą się Twoi przodkowie ;)))

    OdpowiedzUsuń